wtorek, 21 grudnia 2010

Komplecik :D

Tak sobie ostatnio podziubałam... kiedy dziewczyny tworzyły swoje kwiatki ja dłubałam kulki.
i w weekend stworzyłam z nich takie dziwności...

Bransoletka - fiolet, wrzos i róż pudrowy.

i do tego kolczyki. trzy różne pary do wyboru :)

żeby nie było nudno...

i różowe :D


Może się komuś spodobają :)
bo przecież we wszystkich naraz chodzić nie będę ;)
hehe

niedziela, 19 grudnia 2010

bo mam się czym pochwalić...

Jakiś czas temu dostałam od Przyjaciółki podkładki pod kubeczki...
z pięknymi widoczkami Gdańska - moje ukochane miasto.
13 godzin podróży to sama przyjemność jak tylko pomyślę, że potem wybiorę się na spacer, na molo w Brzeźnie, albo na spacerek brzegiem morza do Sopotu...

Dobry początek życia w nowym mieszkanku.
Już tam na mnie czekają :)

Anielica, która ostatnio do mnie dotarła :)
usiadła na półce. ale do fotografii sfrunęła do mnie...

no i ostatnia przesyłka. od Danusi.
Karteczka z życzeniami jest cudowna, prawda?
no i buteleczka... jest tak pięknie ubrana!
mój Menszczyzna próbował się do niej dobrać, ale mu nie pozwoliłam...
poczekamy do świąt... na atmosferę :)


Franek

Wczoraj przyjechał do mojego domku... na przednim siedzeniu, hmmm ciekawe, czy mu wolno, pewnie nie... bo raczej nie ma 12 lat. ale ponad metr wzrostu ma, to może się kwalifikuje...?


nie możemy mieć psa - Tomasz tak mówi... :/ to mam jego.
na pocieszenie niby.
fajnisty, nie?
spóźniony prezent na nasze święto...? :D
i tak wolałabym psa :P
ale się złości.... ;) hehe bo mi tu zagląda przez ramię ten mój Menszczyzna :D
Franuś sobie siedzi i pilnuje dobytku...

udało mi się wczoraj poukładać większość książek. cały regał zapełniłam...
a to jeszcze nie wszystkie!
tylko z firankami mi nie wyszło. no ale człowiek się uczy na własnych błędach hehe :)

dobra, buźka!
jeszcze tu wrócę ;)

piątek, 17 grudnia 2010

winne nauki filcowania

byłam wczoraj na kawie... pysznej! z rumem... na plotach, na winku, i na zabawie w działanie twórcze :)
Po tej kawie działało nam się miło :)

Na zdjęciu widać moje twory, które powstały wcześniej...
ale czerwony kwiatuszek jest Ani dziełem.
a różowy - Darii.

zdolne dziewczyny, nie? :)
a ja udawałam, że je uczę jak to się robi, że niby wiem lepiej :D

Ania się wciągnęła...
wieczorem tworzyła kulkę, bo chce ją dołączyć do zakładki, którą ozdobi metodą decou :)

fajnie tak kogoś wciągać w coś :)

czwartek, 16 grudnia 2010

filcomanka :D

o tej porze to zdjęcia już nie wychodzą... ale nie mogłam wytrzymać!
chwilowo w dwóch kartonach szukam im miejsca, ale stanowczo za mało go mam :D
mój filc...




dostałam dziś paczuszkę od Danusi
ale zdjęcia jutro, bo mój aparat sobie nie poradził z tym o tej porze...

buziaki!

wtorek, 14 grudnia 2010

Moja Anielica!

Wiecie na pewno jak to jest, jak długo ma się wolne a potem nagle trzeba wcześnie wstać... i ja tak dziś miałam. nie umiałam zasnąć.potem się budziłam. a rano nie dało się wstać! nawet na kawę nie miałam ochoty. a w łazience dopatrzyłam się zmarszczki, bo ja się tak kretyńsko marszczę przy myciu zębów! i inaczej nie umiem - próbowałam!

W domu padłam. Obudziłam się jak tata wychodził na pocztę, więc kazałam mu zajrzeć do skrzynki, gdzie znalazł moje avizo :D
Wiecie jak się ucieszyłam, jak przyszedł z dużą przesyłką od Agaty?



Tak, właśnie ta cudowna Anielica znajdowała się w środku, trochę się skarżyła na niewygodę, ale rozprostowała u mnie nogi i już pijemy razem kawę :)
Dzień jakoś stał się lepszy. Jaśniejszy... pozytywny!

Zdjęcie podkradłam z bloga, bo jednak pogoda jest fatalna, mój aparat, który w tej chwili mam pod ręką sobie z tym nie radzi! a lepszy będę miała dopiero w weekend... no przecież nie będę czekała do weekendu, żeby Wam pokazać jaka cudowna istota do mnie dotarła!


A jutro może dojdzie filc... a może dopiero w czwartek... hmmm w każdym razie czekam :)
A w czwartek przed zajęciami jadę na kawę do koleżanki :) a ona ma genialną maszynę do robienia kawy... to będzie piękny dzień! a do tego ploty, ploty, ploty i może trochę twórczości...
o właśnie! Wkręciła się Ania w decou :) co prawda mówi, że kocha szkło...
i jest już w trakcie zakładania bloga!

Buziaki!

poniedziałek, 13 grudnia 2010

:) tygodnia początek

chwilowo u mnie nuda.
oprócz tego, że podczas sobotniego spotkania wracając popsuł się autobus w polu.
ja wiele rzeczy psuję :D ale takie gabaryty jak autobus to pierwszy raz!
a niedziela już z moim Menszczyzną :) i właściwie niedawno wróciłam dopiero...
Nic ciekawego nie stworzyłam...
Żeby nie było bez zdjęcia... świąteczny stroik Szwagierki :)

zdjęcia też jej :)
takie cudo :D
trochę pełni rolę lampki...

ah, rano trzeba wstać, więc powoli się kładę...
a w łóżku poczytam jeszcze, bo kończę "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku"...

Buziaki!

sobota, 11 grudnia 2010

Piernikowe pierniki

pomalowane pierniki - nie wszystkie...
trochę tego jest! pół dnia malowania...

a tu piernikowy ludzik ;)
mój Wojtek malował buźkę, więc wyszedł troszkę skośnooki ;)
domalowałam mu galotki ;)



a ja się zaraz zbieram... sypie strasznie! ale muszę... jadę na kawę z koleżanką :D
współspaczką byłą :D daaawno się nie widziałyśmy... eh

zajrzę wieczorkiem!

piątek, 10 grudnia 2010

Misiak

przeglądam masę blogów, śladu zwykle nie zostawiam, ale podglądam... i dzisiaj podejrzałam tutaj Misia... no i nie mogłam się oprzeć!
Mój jest strasznie mechaty, nie umiem nad tym jeszcze zapanować!
Przysiadł pod krzaczkiem odpocząć i uśmiechnąć się do Was ;)



musiałam wrzucić jeszcze jedną fotkę...


i jeszcze jedną :D
tutaj z kumplami :D
niezła ekipa, nie?
jak mi zrobią imprezę to sąsiedzi policję będą wzywać :D


piosenka na dobranoc

Dziękuję Wam bardzo za tyle miłych komentarzy pod ostatnimi postami!
jesteście cudowni! :*
miałam dziś długi i męczący dzień...
dlatego dziś tylko piosenka...
lubię ją ;)




pewnie ją znacie...
a jeśli nie, to może znajdziecie chwilę czasu i odrobinę chęci żeby posłuchać...

pozdrawiam!

środa, 8 grudnia 2010

broszeczka...?

znalazłam jednak trochę zieleni... co Wy na to?
taka stojąca ma być :) pionowa broszka...
łodyżka jest troszkę wyprofilowana...

taki kwiatek niewiadomej nazwy :D

kwiatuszki

Musiałam malować takie różne pierdółki z masy solnej... nic ciekawego mi nie wyszło... no ale cóż ;) może na kiermasz dla piątoklasisty będzie ok.

A w czasie kiedy farba musiała wyschnąć... postanowiłam spróbować filcowania...
najprostszy wydał mi się taki kwiatek... taki niedoskonały jest, ale pierwszy, to chyba do wybaczenia?

a potem zamarzył mi się inny... bo ogólnie strasznie te tulipanki mnie kręcą... ale nie umiem znaleźć nic na necie... ciężko!

tylko nie mam zielonego filcu już, a chciałam mu dorobić łodyżkę...
to będzie musiał poczekać na czas zakupów...
a zakupy chodzą za mną od dłuższego czasu.... teraz to chyba się już nie oprę ;)

wtorek, 7 grudnia 2010

pomóżmy! prezent i pierniki


Jest akcja, którą molestuję wszystkich znajomych, więc i Was pomęczę... :D
na kilku blogach była już informacja,z tego co widziałam... więc dodam i ja.

KLIKNIJ - jedno kliknięcie dziennie, kilka osób i piesek najedzony.
to chyba nie tak dużo?


A teraz prezenty znowu... Lidia zrobiła mi taki oto prezent... najpiękniejszy! wiecie, że na takie różyczki poluję już od 2 lat...!? no i się udało... w dodatku tak pięknie czerwone... do kiecki na sylwestra! i na wesele też! cudownie!



a to moje pierniki :) tzn. nasze domowe :)
mnie czeka malowanie :)
ale to już nie dzisiaj...

malowania na cały dzień :D


a dziś tworzyłam masę solną... i pierwszy raz w życiu mi się udało...
jak uda mi się jeszcze ładnie pomalować to będą na kiermasz :)
miał to niby robić Wojtek... no ale wiecie... ;)


kolczykowo


takie pokręcone, nieidealne... zwariowane...
takie jak ja ;)
i mimo wszystko mi się podobają...

z kamieniami i kokosowymi plasterkami :D


leniwy dzień miałam...
jutro zrobię zdjęcia pierników :) cała armia piernikowych stworów do obfotografowania czeka :D
chociaż jeszcze nie są pomalowane...
może jutro będę je malować...
na razie mam w planach masę solną, bo mój Wojtek ma kiermasz w szkole...! zobaczymy czy coś mi z tego wyjdzie...

a na jutro zachciało mi się naleśników :D
coś czuję, że to będzie ciekawy dzień...

chciałabym się nauczyć robić kwiaty z filcu... takie malutkie, proste... ehhh

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Pierwszy prezent Mikołajkowy...

Pierwszy Mikołaj do mnie dotarł :)
Mikołajem była Aneta i dostałam od niej taki piękny komplecik...
Już się siostra i "Szwagierka" ustawiły w kolejce do pożyczenia :D
ale ja pierwsza ;) hehe




Prawda, że śliczne?
Fotki autorstwa Szwagierki :D

na razie chciałam się pochwalić... teraz pędzę :) zajrzę później!
Buziak!

piątek, 3 grudnia 2010

szczęście w skarpetkach :D i candy


a wczoraj... odnowiłam znajomość po ponad 1,5 roku...
wiecie jakie to miłe...
chociaż szkoda, że kontakty czasem się tak urywają okropnie...
to chyba właśnie podzwonię dziś do znajomych, z którymi dawno nie udało mi się porozmawiać...

ostatnio, pod wpływem koleżanki, podsumowałam sobie troszkę siebie...
są ludzie, którzy nieszczęśliwi są dla zasady... co by się nie działo to jest w tym dziura.
czasami nie mam już siły nawet słuchać...
i tak w drodze na przystanek - idealny czas na przemyślen
ia - pozastanawiałam się, czy ja też tak mam...
owszem, jestem maruda jakich mało :D jęczę, skarżę się, ogólnie ciężko ze mną wytrzymać...
ale jestem szczęśliwa!

Mam cudownych przyjaciół.
Mam genialnego faceta.
Kocham.
Wydałam tomik.
Kiedy szalałam za Gdańskiem po prostu wsiadałam w pociąg i jechałam. po 12 godzinach mogłam się napić kawy w ulubionej knajpce, ale pospacerować po ulubionym
kawałku plaży :D
Chcę filcować to kupuję filc - i różnie mi wychodzi...
Chcę decoupage'0wać to się w to bawię...
chcę manekin to wywlekam maszynę.
chcę kawy to dzwonię do przyjaciółki...


jejku! no nie powiecie mi chyba, że nie można być szczęśliwym jak się tego chce!
no można chyba, co?

Jesteście szczęśliwi?



i info o candy:
a to wszystko tutaj
losowanie 6 grudnia :)

wtorek, 30 listopada 2010

Prezencior!c

Zimno. Zimno. Zimno. Zimno.
no co Wam będę mówić... zimno jest.
marznę. muszę buty kupić.
Szczęśliwa wracałam do domu, gdy Babcia zadzwoniła poinformować mnie, że dostała modem, więc pojechałam podłączyć ją do świata... Babcia ma gg, maila i skype :D i jest światowa już :D

Do domu wróciłam więc późno, a na biurku czekała na mnie paczuszka... od Ewy!
a w środku...


przepiękne są, prawda?
Przystojny Misiek Michał... - jejku! nie zapytałam, czy on ma już jakieś imię?!
i Anielica :)
jak Anielica powinna mieć na imię?




chciałam Wam bardzo podziękować... za komentarze pod poprzednim postem...
wiem, że Wy tak trochę, żeby mi miło było... ale jednak coś tam mi wyszło!
już niedługo będę sobie na nim wieszała kolczyki ;)
i niech sobie dyndają :D

buziaki!

poniedziałek, 29 listopada 2010

Manekinek


od dawna marzy mi się stojaczek na biżuterię :)
na niektórych blogach są takie piękne...
ale cóż... szyć nie potrafię... pozostało mi tylko podziwiać...
myślałam już, żeby z gliny zrobić, albo z jakiegoś innego tworzywa...
no ale nic... cierpiałam i cierpiałam...
i nawet do Renatki już napisałam i umówiłam się z nią wstępnie, że w razie czego ona spróbuje dla mnie taki stworzyć...
ale miałam dziś wolny dzień, miałam być w domu sama - czyli nikt by się ze mnie nie śmiał...
ale nie! obiad ugotuj, tu posprzątaj, tamto załatw... no i zrobiło się późno. ale byłam uparta, wywlekłam na światło dzienne starą maszynę modląc się by działała...
no prawie działała, po konsultacji telefonicznej z babcią udało mi się ją prawie uruchomić... w końcu uśmiechnęłam się do taty, żeby okiem znawcy rzucił... poprawił, powiedział, że działa i poszedł.
nie działało. mama wróciła, okiem rzuciła, ale bardzo pobieżnie, bo ona sie nie zna... wzruszyła ramionami i zostawiła mnie samą... kolejna godzina minęła.
W końcu tata się zlitował, zwlekł się z łoża - bo chory - posprawdzał, poruszał, coś przeszył... no i w końcu mogłam...
oczywiście zapomniałam o dziurce, żeby wypchać ten twór czymś... :D
no ale nie byłabym sobą, gdyby coś się nie wydarzyło :)




koślawy. krzywy. nie ma jeszcze ramion na kolczyki. i chwilowo jest na patyczku.
ale mimo wszystko jestem dumna, że nie uciekłam z krzykiem widząc maszynę do szycia :D
spokojnie, możecie się śmiać... lubię poprawiać humorki ludziom... Wam szczególnie :D

zaproszenie


piątek i sobotę spędziłam w Krakowie... Kraków jak Kraków, byłam parę razy, Wawel zaliczony, Rynek zaliczony, klimat podłapany... ale żeby się w mieście zakochać to nie. Nie lubię Katowic, nie lubię Krakowa... Lubię Gdańsk ;)
ale do Krakowa wracając... dotarłam na Kazimierz, pierwszy raz... i tam się zakochałam!
to jest właśnie miejsce i klimat. To jest własnie to, co można pokochać!
pobiegałam sobie, zjadłam zapiekankę - bo podobno trzeba... a potem "Alchemia" z szałową szafą dla palaczy!
a potem gadanie do rana. więc i pobudka była ciężka :) ale kawka, myśl, że to jed
nak Kraków, układanie myśli i znowu przyjaciele wokół...
a potem w drodze do domu jednak Rynek :)

a teraz weekend kolejny...
jeśli ktoś w piątek ma zamiar znaleźć się w Warszawie... i miałby ochotę poznać ludzi, których ja również nie znam jeszcze, a którzy tworzą piękną poezję... to zapraszam!



buziaki!

czwartek, 25 listopada 2010

spotkanie w Bielsku

We wtorek spotkałam się z Jagodą i jej Córcią :)
Wypiłam najlepsiejszą na świecie kawkę... potem zostałam mianowana Ciocią...
Malinka jest chyba najsłodszym dzieckiem - no ok, jednym ze słodszych :)
pomęczyłam je troszkę....

i dostałam śliczniutkie kolczyki! Normalnie przyznam się Wam, że marzenia się spełniają chyba... jak je opublikowała na swoim blogu to się do nich śliniłam jak głupia... nawet sobie zapisałam w zakładkach... i zapomniałam o nich.
no to sobie teraz wyobraźcie jak mi się oczy świeciły jak je dostałam!
przeglądałam się w szybach wszystkich mijanych samochodów i wystaw :D
najchętniej bym w nich spała, ale się nie da... niestety.

tutaj je można zobaczyć - to te pierwsze :)


przez jakiś czas byłam odcięta od świata... ale właśnie przed chwilą wróciłam...


aaa! co do kulek... te śmieci co się wrzuca do nich... suszone... to one muszą być drobne, moje były za wielkie...
no i jednak nie jest to dla mnie, bo mnie to wcale nie cieszy, ze tak sie rozpuszcza... :D
a chyba powinno?
buźka!

poniedziałek, 22 listopada 2010

Majk i kulka do kąpieli


zachciało mi się musującej kuleczki do kąpieli... własnej.
zwykle nie dosypuję sobie niczego do wanny :D ale jak mnie najdzie na coś chęć to nie ma szans żebym odpuściła!

więc po znalezieniu kilkakrotnie przepisu w końcu postanowiłam spróbować...
chyba się udało... choć jeszcze nie wypróbowałam!
Majk chciał wypróbować, ale udało mi się go powstrzymać. w zamian za zdjęcie :D


a tak wygląda moja kulka :)
siostra postanowiła ją wypróbować... no to niech testuje :)


na waszych blogach one są kształtniejsze.... a mi taka byle jaka znowu wyszła!
no ale trudno... już się oswoiłam z myślą, że mi tak wychodzi zawsze...
zreszta... ona i tak sie rozpuści!

piątek, 19 listopada 2010

Majk - Nowy Domownik


mam kolejnego "Czuwacza" 

Majk odbył dość długą drogę transportem gorszym niż PKP :) ale dotarł, szczęśliwie, uśmiechnięty wysiadł z koperty, zarzucił mi dłuuuuuugie ręce na szyję... i tak się zaprzyjaźnilismy... 

Siedzi sobie w pobliżu komputera i zagląda mi z góry w ekran.

Pozdrawia Was wszystkich serdecznie! a szczególnie swój poprzedni dom! => bo tam właśnie wygrałam Candy ostatnio ;)

ja się dołączę do Jego pozdrowień ;)

buziaki!

czwartek, 18 listopada 2010

porządek i Miś

daaawno mnie nie było... za dużo się dzieje... osobiście sprzedałam dwa tomiki. i pękam z dumy... pisanie dedykacji nieco mnie przerasta :D
na tym portalu można przeczytać nieco o książce, jest również nasze miejsce na facebooku.
Planujemy spotkanie autorskie w Tychach-ciągle w sferze planów, a wcześniej w Warszawie - już na początku grudnia! aaaah! 

zapraszam Was serdecznie TUTAJ! będzie mi bardzo miło, jesli zajrzycie :)


a teraz tak jak obiecałam... moje porządki... nadal nie jestem zadowolona. ale jakiś tam podział juz jest... to skrzyneczki jakie dostałam od Natalii i Ani, a także od "Teścia", który znalazł u siebie nieużywane. duuuużo tego :D
Kupuje trochę zawsze za dużo... nie umiem się powstrzymać jakoś...


no i moja Misiowa Torebeczka Zapachowa... zapach mnie nie zachwyca... a wszyscy się tak zachwycali lawendą... no i ja też prawdę mówiąc dałam się ponieść... no ale może tak ma być...

więc taki jest mój misio :D


fajnie, że jesteście... 

poniedziałek, 15 listopada 2010

..................... i Candy w wycinance

milczę. nic się nie dzieje.

zrobiłam sobie woreczek z misiem i wypełniłam lawendą. nie wiem, czy mi się to podoba...
a może powinnam spróbować innego zapachu?

dziś byłam z "Teściową" szyć firanki i zasłonki... kupiłam materiały i się okazało, że nawet na tym trzeba się znac. a ja sie nie znam. no i dupa! ale się udało, bo kobieta zdolna jest... chociaż panikowała, że popsuje... no ale jak ona widzi, że krzywo, albo gdzie jest góra a gdzie dół... a ja nie zauważam tego... no to co... pocięłyśmy. na szycie nie było już czasu - tyle się modliłyśmy nad tym :D

a dziś podczas podróży przeczytałam książkę. "Chłopiec w pasiastej piżamie" - polecam.
muszę obejrzeć film jeszcze... tak sobie postanowiłam. 




a do tego postanowiłam spróbować swoich sił w Candy w wycinance... zapraszam i Was :D
może się czegoś nawego nauczę :d


poniedziałek, 8 listopada 2010

tomik sprzedany i korale wieczorne


pierwszy tomik znalazł nowego właściciela... to teraz chyba już mogę "penc" z dumy :D ?
więc stworzyłam korale. małe. dość ciemne. filcowe. z jaśniejszymi niebieskimi kulkami :D
podejrzewam, że macie troszkę uwag...
więc słucham?
buziak!

dzień jak... nie codzień!


mam Wam tyle do powiedzenia!!!

po pierwsze: dostałam tomiki! jestem dumna i blada!
trzymam go w dłoni i nie mogę uwierzyć... a on jest!
śliczny, skromny ale śliczny... i wiersze... nasze wiersze...
pękam z dumy!

po drugie: prawie poukładałam swoje drobiazgi, ale coś czuje, że to jeszcze nie jest zadowalający efekt... kamienie doszły, ale nie na mój adres, więc dostanę dopiero jutro wieczorem :(
czyli wtedy będę musiała układać raz jeszcze :D

po trzecie: znalazłam dziś wystarczająco dużo czasu na rozmowy z przyjaciółkami...
po czwarte: wygrałam candy! :D

po piąte: weny mi ciągle brakuję, więc z tym walczę...

po szóste: jutro przyjdą materiały na firanki i zasłonki, więc może w przyszłym tygodniu będę już dumnie patrzeć na okna :)

dziś chyba bez zdjęć... bo jakoś tak...

albo Wam pokaże...moje nowe pudełka :)
tutaj jeszcze puste :D
jutro pochwalę się pełnymi :D

buziak!
i dobrej nocy ;)

niedziela, 7 listopada 2010

i po spotkaniu...


Byłam na spotkaniu z Anabel i carrantuohill...
wiecie ile to radości?!
oczywiście ja, jak to ja, najpierw wyszłam bez portfela. wróciłam się. potem wróciłam sie po paczkę dla Anabel, bo zamawiałyśmy wspólnie w jednym ze sklepów...
cała ja - sierota.
jeśli myślicie, że na tym się skończyły nieszczęścia, to dodam, że knajpka, w której miałyśmy wypić kawkę była zamknięta!!!!
wtopa.
pojechałyśmy gdzie indziej :) i też było fajnie...
taką karteczkę dostałam od Anabel... cudowna nie?
w pudełeczku...
jakbyście wiedzieli jak ja się ślinię do monitora
oglądając Jej bloga, to byście wiedzieli ile mnie kosztowało, żeby nie zacząć piszczeć z
e szczęścia...

i dostałam duuuuzo pudełek...
poukładam tam swoje drobiazgi... zrobię porządek i się Wam pochwalę :)


Aniu, baaaardzo przepraszam Cię za jakość zdjęć, ale nie mam w tej chwili porządnego aparatu... a koniecznie musiałam sie pochwalić!

dziękuję Wam za miłe spotkanie!
bardzo się cieszę, że miałam okazje Was spotkać!

kolczyki :) czerwone


koleżanka stała się właścicielką czerwonej broszki... i zapragnęła do tego kolczyków...

kombinowałam dlugo... w końcu chodząc po sklepach z materiałami do tworzenia biżuterii natknęłam sie na te końcówki - jakkolwiek sie nazywają...

i tak powstały czerwone kolczyki :)

myślicie, że się jej spodobają?

sobota, 6 listopada 2010

mój bałaganik


kawałek mojego bałaganu... tzn. nie mam takiego bałaganu na biurku, specjalnie do zdjęcia to rozsypałam :) żeby jasne było ;)

a to takie dłuuugie biurko jest... i jeszcze nie wszystko sfotografowałam... teraz grzecznie wróciło do pudła...

zrobiłam dziś korale. podobają mi się... zdjęcia nie pokażę, bo zabieram je jutro na spotkanie z Anabel i Carrantuohill i tak sobie pomyślalam, że może to będzie niespodzianka :D 

oczywiście, jeśli osoba zainteresowana ma ochotę zobaczyć dzisiaj - zaraz wyslę maila...?


fajnie, że w ogromnej sieci udało mi się znaleźć osoby z małych Tychów... :)
nie mogę się doczekać jutrzejszego spotkania... chociaż denerwuję się strasznie... a właściwie nie wiem czemu... 

piątek, 5 listopada 2010

o tomiku

Raj Lal, dla Ciebie wyjaśnienie :)

stworzyłam portal poetycki, o którym już wcześniej pisałam... i razem z ludźmi tam tworzącymi postanowiliśmy wydać tomik... mamy fajnego wydawcę, który pomógł nam wszystko zorganizować, załatwił wszystko i w ogóle jest cuuuudowny!

wczoraj odebrał książki z drukarni, dziś porozsyłał do twórcow!
w poniedziałek spodziewam się listonosza!
i jestem szczęśliwa!!!!!!!
ogromnie szczęśliwa...


gdyby ktoś miał ochotę do nas dołączyc zapraszam:
www.furtka.com.pl/forum

jest miejsce na poezję, na prozę, na rysunki, obrazy, zdjęcia, na kartki, lalki, misie i wszystko, co tworzymy :)

zapraszam, jesli ktos ma ochote :)

dziękuję, że jesteście!

życie jest dziwne... pokręcone... dobrze, że czasem pojawia sie słońce...

pędzę zaraz na pociąg, potem małe zakupy... zobaczymy co jeszcze :D

w poniedziałek dostanę tomiki. dostanę firnaki. dostanę kamienie. 
wydałam majątek, ale jestem szczęśliwa...

i powiem Wam, trzeba walczyć o marzenia! trzeba je spełniać! trzeba mieć odwagę, żeby realizować swoje marzenia! nawet takie malutkie!

uwielbiam Was! za to, że jesteście... za to, że dajecie mi siłę!


a teraz uciekam wpaść w ramiona miłości ;)


czwartek, 4 listopada 2010

tomik poetycki!!!!! jestem dumna!


okładka naszego almanachu! 

jestem dumna :)

niczym matka :D

haha... 

i z tej okazji założyłam furtce nawet miejsce na facebooku :D

kolczyki dzisiejsze


te kremowe próbowałam sfotografować na czarnej filiżance, ale efekt był jeszcze gorszy :D

więc zostanie tak :D



tak sobie zdziałałam kilka dziś rano, po tym jak zrobiłam porządek w swoich koralikach, dodatkach i innych drobiazgach, które walały się wszędzie...
w domu nikt nie rozumie moich potrzeb, więc nie mam swojego miejsca, ale wygospodarowałam półkę, kupię jakieś pudła i pudełka...

na razie jedno sobie zrobiłam, w którym trzymam w woreczkach koraliki... niestety nie do konca sie sprawdza :d ale jakos je dopracuje jeszcze :D


   i jeszcze jedne. podejrzewam, że zwinie je moja siostra, bo ma sweterek w tym kolorze....

no trudno, będzie okazja, żeby zrobić takie jeszcze jedne :D


buziaki!

obrączkowanie

proszę bardzo...

specjalnie dla Kerry-Marty :


http://www.tv.bielsko.biala.pl/akcja_plastyczna__4059.html


tak to wyglądalo :)


Aniu, kulki już są :)
jeszcze tylko koraliki muszę upolować.
a na kawę to chyba będziemy się mogly umówić bez pretekstu?
i może w większym gronie??
nikogo z Was nie znam... a chciałabym :)

środa, 3 listopada 2010

obrączkowanie drzew

a ja dziś brałam udział w akcji plastycznej... chyba nie do końca wiem, co o niej myśleć... ale to zawsze ciekawe...

"zaobrączkowałam" kilka drzew... tak Wam powiem...


a teraz padam... moje własne ciśnienie chce mnie wykończyć ostatnio i czuje się jak przeżuta, wypluta i podeptana... w tej lub innej kolejności...

czekają na mnie kulki, ale nie mam siły z nich niczego zdziałać...
dostałam dziś zakupione kamyczki... a Mój Mężczyzna przywiózł mi cały zestaw różności do biżu... ciągle segreguje po swojemu... może jutro wrzucę fotki :D
chyba muszę nabyć jakieś odpowiednie pudełko na to wszystko... bo mam bajzel! a nie mieszkam sama... aaaah

dobranoc :)

wtorek, 2 listopada 2010

moje wnętrze :D

pozazdrościłam Wam, że pokazujecie swoje miejsca... i ja też chcę pokazać :)

jeszcze nie jest gotowe nic. ale juz mi tam dobrze... sama zrywałam podłoge, układałam panele, malowałam ściany, wyrównywałam je... wszystko robiłam ja i tata i czasem Mój Mężczyzna. 


najpierw mój kącik ;) tylko chwilowo w tym miejscu jest łóżko. będzie stało na najdłuższej ścianie... 

ta podusia jest zrobiona przez moją przyjaciółkę :)
z ptaszkiem :) fajnista nie? to chyba filet jest... sposób robienia... ale się nie znam :)






a tutaj moja komoda :) dumna i blada jestem z niej :) na niej kiedyś będzie stał telewizor pewnie, ale na razie wcale nie wiem, czy chcę mieć takie urządzenie w domu... więc jak tylko się wprowadzę postawię tam Anielinę, którą wygrałam u Joie :) ale na razie nie mogę go tam zabrać, bo byłoby mi smutno bez niego w domu...

więc na razie tkwią tam sztuczne kwiatki... trudno.

tu widac, ze komoda stoi na ścianie, która tworzy jakby wnękę tam gdzie okno... przy oknie mam wejscie do malutkiej garderoby :D hehe

a tu pod oknem stolik... zrobiony ze starej maszyny :) tzn. z części tej maszyny chyba :D

lubię go :)

tam postawię sobie filiżanki i puszeczki z kawą :)

dzis w oknie wisza już firanki, takie zastępcze, bo zamówiłam kolorowe :) i czekam aż przyjdą pocztą :)

na ścianie obok okna powieszę trzy małe zdjęcia w ramkach drewnianych (chyba)... 



nie widac na zdjęciach tej ściany na której chce zdjęcia :)

też bym je przykładała, ale na razie nie mam nic do przyłożenia, bo nie wiem jakiej wielkości kupić ramy :)

dziękuję, że wypowiedziałyście się na ten temat :)

w ogóle cieszę sie ogromnie, że zaczęłam pisać bloga i poznałam Was :*

poniedziałek, 1 listopada 2010

"wnętrzarskie" rozterki ;)


takie sobie dziś stworzyłam :)

bo jakoś nerwowy okres mam, a to mnie uspokaja...

i zamówiłam sobie troche kamieni i innych dziwności... wiec teraz czekam na paczuszki...


i materiał na firanki i na zasłony zamówiłam... a "Teściowa" obiecała uszyć ;)



no i tak... aaaaa!

bo wy macie takie genialne pomysły...

a ja potrzebuję rady... mam ścianę pięciometrową, ostatnie 1,5 metra odpada, bo po przeciwnej stronie są drzwy do szafy... więc zostaje 3,5 metra i tam postawię łózko, a nad łózkiem chce mieć zdjęcia. duże zdjęcia. na razie planuję w antyramach. trzech. albo duże zdjęcia, albo dużo zdjęć w jednej antyramie...

i myślę nad ułożeniem. czy równo? czy trzy tej samej wielkosci? czy różnej wielkości? w jakim układzie?

nic nie wiem... macie jakiegoś pomysła Dobre Dusze?