poniedziałek, 21 marca 2011

wisior czy coś... mój pierwszy...

ot taki kaprys...
bo ostatnio lubię fiolet.
powstały też kolczyki, ale ostatnio tyle ich było...



szczęście się do mnie uśmiecha regularnie w wirtualnym świecie...
za to prywatnie bywa różnie... kwadratowo i podłużnie...
sama nie wiem, co robić...

w czwartek spotkanie w Katowicach, wystawa w Spodku...
będzie miło mam nadzieję...
a w środę skoczę na zakupy... jeden samotny weekend wśród własnych czterech ścian i już wiem ilu rzeczy mi brakuje... ;) hehe
no i nowe postanowienie finansowe. oby mi się udało. bo zwykle się nie udaje :D hehe


a co o tym wyżej sądzicie...? w sensie obiekcie na zdjęciu?

6 komentarzy:

  1. Cudo!!!

    Moje postanowienie o niekupowaniu książek wisi na włosku ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem... ;)
    Ale rodzinka uważa, że popadłam w książkocholizm ;) Mam tyle do czytania, a nadal kupuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wisior śliczny, delikatny bardzo:))))
    Postanowień to ja mało robię, bo w większości i tak ich nie dotrzymuję:))))) Słaba kobita jestem:)))))
    Miłego dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby coś Ci wpadło u mnie na blogu w oko, a będzie moje to chętnie pożyczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obiekt na zdjęciu jest świetny, bardzo mi się podoba, szczególnie dlatego, że ostatnio także się przerzuciłam na fioletowy :)
    Wytrwałości w postanowieniu :)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń

miło, że zostawiasz swój ślad...