
mój Mężczyzna padł... prawdopodobnie kiedy czekał ze mną pół godziny na pociąg, który został odwołany... jakąś obniżoną ma odporność... bo mnie, o dziwo, nic nie jest...

Może słaba płeć wcale nie jest taka słaba... a może to nie o tę płeć chodzi...?!
pierwsze korale. powędrują na Mazury jeśli zostaną zaakceptowane...
więc na razie jest opcja, że coś sie w nich zmieni... ale nie mogłam sie doczekać i musiałam je pokazać ;)
co myślicie?wygrałam Candy u Fairlyttale :)
to taka ogromna radość jak coś sie wygrywa :) i potem to oczekiwanie... chyba zacznę molestować listonosza :D hehe
tutaj muszę przyznać, że świnia jestem okropna, bo wcześniej wygrałam candy u Niki i nie obfotografowałam wygranej!
proszę o wybaczenie... :(
a takie fajniste serwetki dostałam!
muszę chyba wrócić do decoupage'u...
oficjalnie zostałam synową ;)
hehe mimo że to nie mój ślub...
poszalałam z Tomaszem, nawet z "teściem" potańczyłam i, o dziwo, nie podeptałam go!
było cudownie... tak bez przesady, ale spodziewałam się tragedii jakiejś, a było ok.
Panna Młoda była prześliczna!
napstrykaliśmy fotek, ale Szwagierka zabrała aparat na tydzień a zdjęć nie zgrała... :( no i muszę czekać...
poznałam wszystkie ciotki, wujków, kuzynów... i próbuję pamiętać kto jest kto :)
a 28 maja kolejne weselicho :D
o ile wytrwamy do maja ;)
faaaaaajnie było...
teraz trzeba odespać...
Muszę Wam zdradzić, że mam najcudowniejszych Przyjaciół na świecie!
To się tak na codzień wie, ale się o tym nie mówi... na szczęście Przyjaciele są tacy, że to wiedzą...
Oni zazwyczaj są tacy cudowni dlatego, że wiedzą o nas wszystko lub prawie wszystko a mimo to trwają przy nas...
Nie przeszkadza im, że jakiś czas temu robiło się masę głupot, bo akurat się zakochaliśmy, albo że w dzieciństwie miało się jeden ząb :D
i znają nasze marzenia, skryte, takie o których się marzy by się spelniły, ale są tak nierealne, że wstyd mówić o nich głośno...
Moi Przyjaciele i Mój Mężczyzna zrobili mi wczoraj niespodziewajkę...
się trochę domyślałam, bo przecież znam ich parę lat i wiem, że jak nagle nikt nie może wpaść na moje urodziny to coś jest nie tak :)
a jeszcze moja Psiapsióła z najdłuższym stażem ma "problemy rodzinne", jak ją znam te parę lat to miała kryzysy rodzinne, kataklizmy, świat się walił, ale żeby PROBLEMY?!
Było cudownie... choć zwyczajnie. posiedzieliśmy sobie, pośmialiśmy się... tak strasznie mi dobrze, jak mogę sobie posiedzieć na ziemi i popatrzeć, posłuchać ich...
nie wiadomo kiedy znowu tak będzie... Monia i Paweł w Rybniku w tygodniu w pracy, w weekendy na studiach w Krakowie i Katowicach. Asia w przyszłym tygodniu wybywa do Krakowa... Dobrze, że Daria i Nonek na miejscu... no i mój Tomasz... blisko a jednak daleko...
Jak to będzie...?! aaah
Dostałam piękną różę od Tomasza :)
chyba nawet zdjęcie mi się udało ładne...
i od rodzinki :)
A tu Kubałek od Moni :)
świra mam na punkcie kubków :) to już trzeci w tym miesiącu :D
i jest najmniejszy z nich, mimo że normalnej wielkości ;)
a tu obrazek :D
BO JESTEŚ MOIM PRZYJACIELEM :**
i NAJCUDOWNIEJSZY PREZENT NA ŚWIECIE!!!
PEWNIE PISKIEM OBUDZIŁAM PÓŁ MIASTA :D
dostałam CHUPA CHUPSA! największego na świecie chyba!
nie mam odwagi go odpakować :D
i taca ze świeczuszką... a w puszeczkach kawa w trzech smakach :D pychota :D
a na podkładce wszyscy się podpisali :*
i prezent od mojego Mężczyzny... mp5 - cokolwiek to jest ;) ja jestem urządzeniowa łamaga :D
ale już wgrałam nasze zdjęcia, kilka książek i jedną płytę :)
spróbuję nie zepsuć ;)
pal sześć te wszystkie prezenty (oprócz lizaka!), ale takich Przyjaciół to naprawdę ze świecą szukać, a i tak sie nie znajdzie!
Gdyby nie oni życie na pewno byłoby cholernie bure!
czy jakoś tak... minął tydzień, ciekawa jestem, czy ten Wam się spodoba :)
dziękuję za poświęcony czas :D
właśnie przyszło mi do głowy, że powinnam spisywać słowa mojego Mężczyzny... będzie fajnie kiedyś, bo może być różnie... miłe wsopmnienia... albo jak juz bedziemy sobą znudzeni i bedziemy zasypiac plecami do siebie (teraz ja tylko jestem plecami odwrócona), nie będziemy mogli na siebie patrzec albo po prostu będziemy kuśtykać o laskach lub siedzieć w bujanych fotelach ze sklerozą...
właśnie usłyszałam, że jestem cudowna, bo cieszę się drobiazgami tak jakby to była willa z basenem...
eeeh, myślicie, że on tak zawsze będzie...?
hahaha
dobranoc...
broszek chwilowo nie ma, bo mnie rodzinka goni jak się ze świeczką gdzieś usadowię :D
ale postanowiłam sobie zrobić kolczyki do kompletu, choć w sumie broszka już nie moja...
zrobiłam, ale nie wiem, jak je do bigla dopasować... jakie bigle dać do tego, jak zaczepić... gdzieś na blogu widziałam taki komplet i chciałam spróbować czy i mnie się uda...
na razie zatrzymałam się na takim etapie...
AAAAAAAA! moja siostra postanowiła spróbować sprzedać kolczyki z poprzedniego postu...
no i sprzedała :D
wiecie jak się cieszę?!
kolczyki. jestem z nich dumna.
powoli udaje mi się tworzyć równe i bez skaz.
kulam sobie spokojnie czerowne kulki na korale dla siostry... i wychodzą takie jak trzeba... wiecie ile to radości?! :D
a co do komentarzy... ja nie mogę komentować blogów :( bo jak każe wpisać kod to on mi się nie wyświetla, albo jak napiszę koment to wyskakuje błąd...
i jeszcze się okazuje, że u mnie też się nie da pisać...
wie ktoś dlaczego?
i dlaczemu zniknął mi licznik wejść?! :(
wiedziałam, że ja zawsze coś popsuje!

dziś już nie zdążyłam zrobić zdjęć, tzn. siostra zrobiła mi telefonem, ale jakość okropna!
za to dostałam dziś - nieco przedwcześnie - prezent urodzinowy...
pościel dostałam. genialna jest ;)
aż Wam muszę pokazać wzorek...
fajnista, nie?
myślałam, że zrobię urodzinowe Candy - tak jak Wy robicie... ale do czwartku to już nie ma sensu... może zrobię z okazji dnia nauczyciela?! hehe albo coś wymyślę...
bo chyba bym chciała spróbować... tylko nie wiem, co mogłabym zaoferować... pomyślę :D
Przeglądałam kiedyś blog Joie, chciałam wtedy zacząć zabawę z decou, a ona miała śliczne serduszka ozdobione w ten sposób... dlatego, gdy wygralam u Niej candy, a ona przeczytała o tej mojej platonicznej miłości do serc zaproponowała wymiankę.
Jej serduszko za mojego pieczątkowego Pana Bałwana. taka mała pieczątka za takie serducho?!
a! piszę o serduchach decou, a na zdjęciu zupełnie inne... bo się nie dogadałyśmy :) ja nie widziałam tych z materiału, a jak zobaczyłam to już nie wiedziałam czego chcę :)
hehe! piękniste, nie?
a na zdjęciu niżej widać Pana Bałwaniastego... dorzuciłam kilka pieczątek, a miałam niewiele do wyboru, bo jakoś się rozeszły... do tego kilka tuszy, które były w komplecie, gdy kupowałam pieczatki. A na blogu Joie napisała, że szare kolczyki podobają się Jej najbardziej... wiem, że one podobały się najbardziej sposród tych pokazanych... ale ta pochwała tak mnie ucieszyła, że dołozyłam kolczyki... nawet jeśli miałaby załozyć je tylko raz...
I wiecie co, napisała mi, że porwała je Jej córcia... i już nosiła.
mało z krzesła nie spadłam z radości!
więc z tego miejsca pozdrawiam i dziękuję Jej Córci ;)
I Joie za wymiankę! :*
* wymieniałam się też z Olą, ale do niej jeszcze moja przesyłka nie dotarła, a w każdym razie nie napisała mi o tym...
a przez chwilę miałysmy problem z pocztą... no to czekam. i potem się pochwalę :)
byłam z moim mężczyzną i jego siostrą na zakupach..
Monika w przymierzalni, mierzy kieckę.
My czekamy by wydać werdykt.
Monika krzyczy:
- wyglądam w niej jak Calineczka. Wolałabym taką czarną ołówkową...
na co mój mężczyzna nachyla się do mnie i mówi:
- ołówkowa to chyba taka bardziej szara...?!
no i jak go nie kochać ;)
on w takich sytuacjach powtarza, że za to wie jaki to seledynowy! :)
i dumny jest z tej wiedzy jak nie wiem co ;)
aaa! i miałam dodać, że w sobotę przyjechał po mnie do pracy. z różą.
Moje Kochanie ;)
broszka chyba jednak nie prezentuje się ani dobrze ani jak broszka, bo ani słowa nikt nie napisał...
pójdzie do wywalenia :)
buziaki i dobranoc
autorka moich ulubionych ostatnio torebek założyła w końcu bloga...
dzielę się, więc z Wami adresem... niechętnie, bo teraz Jej torebki staną się popularne... eeeh
ale trudno... trzeba się dzielić z bliźnimi ;)
http://morena-mojepasje.blogspot.com/
polecam :)
a za Ciebie trzymam kciuki... oby blog Ci służył!
powodzenia!
zastanawiałam się, czy uda mi się z nieudanej kulki zrobić broszkę...
dziwna jest... ale mam taki czerwony płaszczyk. i do tego czarno-czerwony szal... może do szala będzie pasować?
czy to przypomina broszkę?
dziwne... takie coś...
co myślicie?
ciągle nie mam czasu na nic... tylko na blogi zaglądam codziennie na chwilę i do łózka...