poniedziałek, 22 sierpnia 2011

panieński :)

zdjęcia kiecki będą najwcześniej w środę!
bo wesele w czwartek... 
więc najbardziej prawdopodobne, że w piątek pokażę, jak już będę wystrojona, umalowana i poczesana :)


ale w weekend był panieński i kawalerski :)

może nieco nietypowo, bo osobno bawiliśmy się do 22.00 a potem już razem...
ale mieszkaliśmy (prawie) wszyscy razem przez 3 lata, więc razem bawimy się tak dobrze, że szkoda było sobie tego odmawiać :)

na razie mam tylko część fotek :)

takie kwiaty we włosach nosiłyśmy wszystkie, a panna młoda jeszcze szarfę :)


a tu ciasta :)
ja wiem, że Wy zrobiłybyście to lepiej...
bo przeglądam Wasze blogi i nacieszyć oczu nie umiem...
ale piekła moja siostra - i pyszne wyszło!
a potem razem smarowałyśmy czekoladą i sypałyśmy stanik ;)


i domowe wdzianka dla przyszłego małżeństwa...
dla męża, który mamy nadzieję, będzie grzeczny!
z lewej mój Tomasz, z prawej Świadek :)


no i fartuszek żony, nie mamy wątpliwości, że będzie wzorowa ;)


i fotka z następnego dnia :)
raczej średnio wyspani...
tylko pana młodego brak, jak teraz patrzę :)


no i tak to było :)
szaleństwa przemilczę ;)

8 komentarzy:

  1. Widac, ze zabawa byla przednia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po zdjęciach widać, że zabawa była szampańska, co więcej - Wasze uśmiechy są zaraźliwe:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, zdjęcia bombowe :)
    żałuję tylko, że u nas to już jest po wszystkich ślubach i wieczorach... ciasta rewelacja!!! jeszcze takich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. a tak liczyłam na opis szaleństw;))
    wyraźnie widać, że zabawa była świetna:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczne torty :) Wczoraj pracowałam nad storzeniem z masy z cukru pudru przyrodzeń męskich :D Jeden będzie dekoracją torta własnei an panieńskie jakie odbędzie się w sobote , a reszta to nagrody dla uczestniczke zabaw tego wiczoru :) Miłej zabawy an weselicu

    OdpowiedzUsuń
  6. W sobotę ja organizowałam panieński. Te było nie typowo bo panna młoda się spóźniła i przyszła z ... narzeczonym. Jednak zabawa była przednia ze śmiechu bolały nas brzuchy. Jeszcze w niedzielę przepona dawała znać o sobie.
    Ładnie wyglądałyście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

miło, że zostawiasz swój ślad...