środa, 3 sierpnia 2011

Pomoc potrzebna! i kolczyki...

Najpierw najważniejsza sprawa! 
Lili  gromadzi osoby, które chciałyby pomóc czteroletniej dziewczynce!
Wszystkie informacje tutaj!



I znowu moje kolczyki...
jeszcze ich sporo zostało z ostatniej hurtowej zabawy...
więc na raty będę wrzucać fotki...
nie mówiąc o tej ogromnej ilości broszek, jakie jeszcze mam do pokazania ;)
mam nadzieję, że mi wybaczycie...







Kolczyki są oczywiście najprostsze z możliwych...
ale jakoś tak akurat najbardziej lubię...
i chyba moje znajome również :)











czekam jeszcze na opinię Szwagierki o ostatnich kolczykach, ale dotrą do niej dopiero za tydzień niestety... więc siedzę jak na szpilkach :D





chciałam wyjaśnić, że oczywiście rozumiem Wasze podejście do braku ślubu, bo przecież papierek do niczego w życiu nie jest potrzebny... pewnie! i wcale nie chodziło mi o to, że ktoś może moje postępowanie potępić... zupełnie nie o to chodzi... uważam, że ślub jest indywidualną sprawą...
nie marzę o białej sukni, hucznym weselu... ale o ślubie owszem.
bo najzwyczajniej w świecie chciałabym być żoną. a nie partnerką, konkubiną czy jakkolwiek to nazwiecie. żona to żona.  ot taki kaprys :)



Kubuś, jeszcze dłuuuuugo będę tę krzyżykową pannę robić. niestety. choć muszę przyznać, że się cieszę... bo to mnie szalenie odpręża! ale Tomasz już też nie może się doczekać, bo znalazł obrazkowi idealne miejsce...

4 komentarze:

  1. racja ślub to ślub, a wesele to wesele
    ślub i owszem wesele zdecydowanie NIE

    OdpowiedzUsuń

miło, że zostawiasz swój ślad...