piątek, 6 maja 2011

"Dziecko z chmur" - by się wzruszyć...

"Dziecko z chmur" Justyna Bigos, Beata Mozer


narzekałam ostatnio, że nie umiem znaleźć książki, która wciągnęłaby mnie, zmusiła do przemyśleń i była wartościowa... bo każdy z nas czasem takiej właśnie lektury potrzebuję...
podczytywałam "Klarę", ale to jednak strasznie męczy mnie i moje zdrowie psychiczne nieco cierpi, gdy sobie tego nie dawkuję. Wybiegając z domu zgarnęłam z biurka książkę.
"Dziecko z chmur" to książka napisana przez dwie kobiety, które starają się o dziecko...
Obie opisują swoje drogi do szczęścia, zaczynając od ślubu, przysięgi, opowiadając o planach i marzeniach, do chwili gdy jedno z marzeń - dziecko, okazuje się marzeniem trudnym do zrealizowania.
Kobiety opisują swoje zmagania z organizmem, kolejnymi badaniami i lekarzami...
wszystko bardzo otwarcie, szczerze... ich zwierzenia często znajdują się już na granicy tego, o czym na co dzień mamy odwagę mówić głośno...

co dla mnie jest oznaką, że warto było sięgnąć po książkę?
po pierwsze: łzy, które kilkakrotnie zakręciły się w moich oczach
po drugie: tematyka, która wcale nie jest zbyt często poruszana, a nawet jeśli to nie w taki sposób...
po trzecie: czytałam ją dziś, podczas podróży. podróż w jedną stronę trwa niewiele ponad godzinę. jechałam tam i z powrotem, czyli około dwóch godzin.
dawno już nie trafiłam na książkę, którą "wchłonęłabym" w tak krótkim czasie i która wcale mnie nie zmęczyła!

miałam czas na przemyślenia, zastanawianie się, czy autorki mają rację, czy je popieram czy nie... i czy ja zdecydowałabym się na takie kroki...
piękna książka...
naprawdę godna polecenia!
dla mnie na sześć :) w skali sześciostopniowej.

1 komentarz:

  1. opuściłaś się w filcowaniu czy mi się wydaje?

    OdpowiedzUsuń

miło, że zostawiasz swój ślad...