sobota, 31 lipca 2010

misiak :)

mały miś. wyląduje pewnie jako podkładka pod kubek bo taki jakiś sympatyczny się wydaje ;)
chociaż wyjątkowo prosty... przyznaję ;)

piątek, 30 lipca 2010

taka staroć ;)

zrobiłam go jakiś czas temu. pierwszy miś po próbach stworzenia kwiatków ;)
"Mój Miszcz" patrzał mi na ręce żebym tego nie popsuła :D
jest mało wypchany. ma za duże nogi.
fajny, nie? ;)

czwartek, 29 lipca 2010

schab zapiekany z serem i pieczarkami

dumnie brzmi, nie?
a banalnie się robi. mój jedenastoletni brat by sobie poradził, gdybym tylko pozwoliła mu bawić się piecem... ale nie pozwolę.
wybaczcie, że to ma formę jak dla dziecka... ja mam w przepisie wszystko! jakbym zapisywała przepis na kanapkę to bym zaznaczyła, że potrzeba chleba. więc to nie ze względu na innych, ja siebie tak traktuję ;)
więc...
potrzebujemy:

- schab pokrojony na plastry grubości mniej więcej palca (dziś robiłam na 3 plastry)
- pieczarki - w zależności od tego czy lubimy no i ile mamy schabu (miałam pół kilo)
- żółty ser - też w zależności, czy lubimy - do posypania na wierzch więc dużo (kupiłam sporą kostkę, prawie całą zużyłam, ale to w zależności, czy się lubi. ja daję dużo.)
- majonez - ja używam "Kieleckiego" bo jest ostry (mały słoiczek na pewno!)
- "Vegeta"
- sól i pieprz
- cebula (do pieczarek 0 masło, żeby na patelnie wrzucić.)

przyda się naczynie żaroodporne. z przykrywką. jeśli nie mamy przykrywki to sreberko.

a więc...


pieczarki obieramy i kroimy - dość grubo. Na patelnie wrzucamy masło - bo cebula lubi masło, tak mówi moja babcia - na to posiekaną cebulę i potem pieczarki. Pieczarki trzeba posolić, ale nie za dużo, bo mięso będzie przyprawione, ser jest tez dość ostry i do tego majonez - chyba, że używacie hellmansu - jakkolwiek się to pisze... bo on jest dość łagodny. podsmażamy je tylko. tak z 15 minut na niezbyt dużym ogniu.

schab do woreczka foliowego i potraktować go tłuczkiem. potem posypać Vegetą, odrobinę posolic i popieprzyć. ale niewiele! szczyptę i to nie taką Kuronia, bo on garść zawsze sypał a mówił, że to szczypta!

ser potrzeć. majonez mieć pod ręką.

do naczynia żaroodpornego, jeśli nie mamy to dobra będzie ta płytka, która zazwyczaj jest w piecu. ogólnie przydaje się, jeśli widać dno ;) ale to nie jest konieczne.

teraz kolejność: najpierw pieczarki, równomiernie na dnie, na to schab a na wierzch żółty ser potarty. na ser majonez - tu przydaje się taki w tubce, tzn. do wyciskania, bo łatwiej go rozprowadzić. jeśli mamy w słoiku to łyżką nakładamy w różnych miejscach i potem rozsmarowujemy. ważne jest, żeby majonez przykrywał całą powierzchnię.

Piec nagrzewamy do 160 stopni, najlepiej w termoobiegu.
mniej więcej 20 minut potrzebne jest, żeby wierzch nabrał koloru złocistego.
Jeśli wcześniej zrobi się złoty, przykrywamy pokrywką, lub sreberkiem.
kiedy przykryjemy zmniejszamy na 120 stopni i wtedy zostawiamy w piecu na jakieś 40 minut.

i tyle ;)
dziś zjedliśmy z frytkami i surówką :)
bardzo syte. czy sycące?


mój pierwszy przepis na blogu.
mam zdjęcie, bo mój mężczyzna postanowił wysłać mamie mms'a jak o niego dbam ;)
ale chwilowo nie mam jak wrzucić ;)

dobranoc...

rysy na kulkach. co robię źle?

starałam się pokazać o jakie rysy mi chodzi...
co robię źle?
wiecie może...?

środa, 28 lipca 2010

korale... i prośba o radę...


zdjęcie kiepskie bo robione przed chwilą na szybko...

na żyłce... chyba kiepsko to wygląda, co?

może na rzemyku lepiej? albo na czym...?

...bo on chce syna...

mój mężczyzna choruje na syna... baaardzo choruje! zaczynam cierpieć kiedy wychodzimy z domu, gdyż wyłapuje bezbłędnie każde dziecko! w wózku, na kolanach, pełzające, raczkujące, chodzące, płaczące, śmiejące się... 

i wszystkie mi pokazuje! 

a potem z dumą dodaje, że będzie miał synka blondynka z niebieskimi oczkami... i będzie tatą!

właśnie wysłał mi zdjęcie... że niby tak kiedyę będzie...


i co ja mam zrobić?!

ja jestem za  młoda na dzieci! zresztą... chcę córeczkę!


problem z filcem. pomóżcie!

próbowałam dalej filcować kuleczki i zauważam, że na tych kolorowych robią mi się rysy...

tak jakby nie chciały się połączyć...

pewnie coś źle robię... w ogóle uczyłam się filcować na mokro oglądając jakiś filmik w sieci...

możecie mi pomóc? co robię źle?

takie tam bajkopisarstwo...

Babcia się poddała chwilowo... "bo mi tam z tyłu wychodzi krzywo..." i w związku z tym, że tył robótki jej się nie podobał odłozyła go na bok... od niechcenia rzuciłam: "i poddasz się?!"
i to było to ;) "no przecież, że sie nie poddam!"

ale chwilowo przygotowywała uroczysty obiad na 10 osób, ciagle jest w trakcie czytania "Gry w klasy" no i wczoraj nadzorowała moje pieczenie ciasta... a jestem beztalencie w tej kwestii... ale powoli się uczę... bardzo powoli. 

a przepisy zapisuję na kartkach i wkładam do segregatora, do którego jako dziecko zbierałam karteczki ;) ot taki powrót do dzieciństwa... marzy mi się taki piękny przepiśnik jakie są pokazywane na wielu blogach... właściwie okładka tylko by mi wystarczyła, a do środka, żeby wpinać karteczki... może kiedyś taki wygram/dostanę/wymienię/zrobię sobie...


zastanawiam się, czy nie zapisywać gdzieś na blogu swoich przepisów... małe jest prawdopodobieństwo, żeby ktoś jeszcze nie potrafił aż tak gotować jak ja... ale może ktoś taki istnieje :D i ma ochotę na studenckie, szybkie i proste przepisy... hmmm pomyślę.


Cieszy mnie przeogromnie, że pod moimi postami pojawiają się komentarze... każdy sprawia mi wielką radość... tym bardziej, że wiem, że do pięt Wam nie dorastam z tym moim blogiem...


U Was też pada?! okropna pogoda... 
ale kawkę już mam, teraz biegnę na Wasze blogi :)

wtorek, 27 lipca 2010

pierwsze kolczyki




zdjęcie jest fatalne! wiem, ciągle nie dorobiłam sie nowego aparatu...

mój cholerny Benq nie działa, a naprawić da sie go tylko w Kaliszu! a Kalisz jest mi cholernie nie po drodze!

więc muszę pożyczać... to też mi nie pasuje... ale cóż...


pierwsze. i jestem z nich dumna!




znalazłam jakies kilka bigli i druciki...

a dzis zrobiłam już zakupy i mam nadzieję, że najpóźniej w poniedziałek będę miała :D

aaah! cudo ;)

filcowe szaleństwo


filc mnie wciąga... no i ciągle przede mną czerwony komplet, który na wesele jest musowy!
na poprzednie wesele wszystko dobierałam do jednych kolczyków. to chyba i tak lepiej, że teraz mam sukienkę i do niej będę robić dodatki... :D 

troszkę tego jest... a wszystko dzięki dobroci mojej siostry ciotecznej... niezupełnie bezinteresownie, gdyż zażyczyła sobie cały zestaw kolczyków, bransoletek i korali... ale radość ogromna!

musze tylko kupić bigle i druciki i inne takie potrzebne do biżuterii... tylko nie wiem gdzie najlepiej? może ktoś coś podpowie?

poniedziałek, 26 lipca 2010

MOJE PIERWSZE WYGRANE CANDY!

CICHUTKI KĄCIK JOIE od dziś jest moim najulubieńszym blogiem :)

nie, nie jestem przekupna... tylko nie wiem jak odmienić słowo sentymentalnie w odpowiedni sposób ;)    ... z sentymentem będę powracać do Niej! To na pewno!

Zanim zapisałam się na Candy zakochałam się w jej sercach! Są najcudowniejsze jakie widziałam...

A ja wygrałam ANIOŁKA... teraz będe miała osobistego stróża!


niedziela, 25 lipca 2010

stempelki


kupiłam stempelki :)

a na zdjęciu to jeszcze nie wszystkie :D

muszę pomyśleć, co z nimi zrobię ;)

a może kiedys odważę się zorganizować candy... ale to jeszcze nie teraz....

albo może się z kimś na coś wymienię... no zobaczymy...

na razie szał ciał :D kupiłam.

środa, 21 lipca 2010

krzyżykowa Babcia

zaraz pozbieram się i pojade kupić rurki do karniszy... i jakis preparat zabezpieczający zewnętrzne ściany... 

wczoraj malowałam ściany w moim przyszłym pokoju, drzwi i parapety... 
wniosłam nawet stolik i jakby mniej pusto już jest...
az się boję myślec co mnie dzisiaj czeka...
ale najwyższy czas wyrwac się z rodzinnego gniazda...


muszę zajrzeć do babci, gdyż zażyczyła sobie, zeby nauczyć ją haftu krzyżykowego...
Babcia nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...
od ponad roku regularnie kilka razy w miesiącu podrzucałam jej książki. Dowolne. Wypozyczałam coś dla siebie, a Babcia mi zwijała... a teraz przyszedł czas na krzyżyki. 

szukam jeszcze wzorów i zaraz uciekam... ;)
jeśli mi pozwoli to pokaże, co  stworzyła :)

wtorek, 20 lipca 2010

nauczona :D

udało mi sie rozpracować możliwość dodawania informacji o candy na pasku z boku...

dumna z siebie byłam do tego stopnia, że zapisałam sie do wielu...

chyba przesadziłam... wybaczcie ;)


jutro pokażę wam moje próby z decoupage :)


Candy :) Pejtoon'kowe

kolejne candy... może mi się uda... 


miło byłoby mieć takie cuda... :)

wymianka! dostałam książkę :)

Wiem, że najwazniejsza jest książka, ale musze pokazać co dostałam oprócz niej... i co sprawiło, że świat stał się od razu piękniejszy...

Dostałam paczuszkę od Oli - jej blog - zapraszam serdecznie! już się zakochałam w Jej misiach!

może podzieli sie ze mną przepisem na te karteczki z Misiami :) sa cudowne!

ale wracając do wymianki!

w kopercie oprócz książki był taki malusi motylek z kwiatuszkiem:


zaglądam do środka....



i wyciągam poskładaną karteczkę, a w niej:



czterolistna koniczynka! największe szczęście na świecie! I Ola mi ją podarowała!


i misiowa kartka :) no słodziaki, nie?



a do tego ksiązka i zakładka, żebym wiedziała, gdzie czytać...

dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



mam nadzieję, że moja książka spodoba się obdarowanej... ale na razie chyba nie mogę powiedzieć komu...


moja pierwsza wymianka za mną :)


niedziela, 18 lipca 2010

zagadka



kto znajdzie błąd? błędy?


mało nie padłam ;)

czwartek, 15 lipca 2010

Miś jest Misiem


nóżki i brzusio. będą. na razie w formie takiej ;)



to główka mojego misia... to będzie główka mojego misia kiedy już miś stanie się misiem :)



łapki jeszcze nie są zszyte.

a potem jakos to połączę w całość.

jeszcze nie wiem kiedy... :)

jak skończe to się pochwalę ;)

ale to nie w najbliższym czasie raczej...



jeśli ktoś byłby zaintresowany to służę wzorkiem :)

czwartek, 1 lipca 2010

moja pierwsza bransoletunia



mimo wszystko jest moja. 

bardzo nieudana jak na pierwszy raz?

kuleczki



kulany początek ;)

prawie duma :D

i już powstaje bransoletka... koślawa, ale moja :D